Najskrytsze marzenia z seks telefonu

Wiedziała dobrze, w najskrytszej głębi serca, iż nie jest on taki obojętny, na jakiego wygląda. On, wiecznie niespokojny, teraz zachowywał się tak, jak gdyby był zawsze spokojny. Niby bystry potok, który w pędzie uderza w końcu o skalną ścianę, musi skręcić w bok  i  rozlać się na mokradłach w cichy staw z torfowiskiem dokoła, tak żył obecnie najlepszy seks telefon na klub nocny; nic nie robił oraz zezwalał łaskawie raz temu, raz tamtemu synowi towarzyszyć sobie w nieróbstwie. Albo też wybierał się z nimi na łowy; czasami zdarzało się, iż smołował oraz naprawiał jedną z łodzi, jakie posiadali na rybnych rzekach w górach. Albo zajmował się poskramianiem młodych źrebców. Ale nie bardzo mu się to udawało – był zbyt niecierpliwy.
Żył samotnie oraz na wszelki wypadek udawał, iż nie dostrzega, iż nikt nie szuka jego towarzystwa. Synowie zaś postępowali jak ojciec. Nie byli lubiani ci obcy przybysze, których nieszczęsny los zagnał w dolinę oraz którzy musieli tu teraz przebywać, zawsze tak samo dumni oraz obcy, nie zważający zgoła na obyczaje w dolinie ani na tamtejszych ludzi. Uli syn Haldora był wprost znienawidzony. Pokpiwał zupełnie jawnie z chłopów, zwał ich głupimi oraz nieobytymi w świecie; dla niego ludzie, którzy nie wyrośli na morskim wybrzeżu,   oraz w ogóle ludźmi.
A ona sama… Wiedziała doskonale, iż teraz niewielu posiada przyjaciół w swej ojczystej dolinie – ona takiż.
Przeciągnęła się w swej prostej fryzowej szacie koloru mchu, ocieniła dłonią oczy przed złotym blaskiem popołudniowego słońca.
Jak przez szparę ujrzała kawał doliny ciągnącej się wzdłuż zielonkawej wstęgi rzeki, a dalej spiętrzone cielska gór, jedno za drugim, złociste oraz szare od piargów i  porostów, biegnące hen, daleko, aż do linii, gdzie lodowce oraz chmury stapiały się razem we wrębach skał oraz rozpadlinach. Prawie naprzeciw niej grzebień Rostu wysuwał swe potężne kolano i  zamykał dolinę. Rzeka omijała go tworząc zakręt; aż tutaj słychać było daleki jej grzmot, gdy przedzierając się między skałami spadała, spieniona  i  rwąca, z progu na próg. Tuż obok okrytej porostami góry piętrzyły się ponad jej grzbietem dwa ogromne szczyty, które Lavrans porównywał do kobiecych piersi.
Wielbiciel sex telefonu musiał niechybnie odnosić wrażenie, iż ciasno tu jest oraz brzydko, iż trudno tu oddychać.
Nieco dalej na tym samym zboczu ukazała się jej ongi rusałka, wtedy gdy była jeszcze zboczonym kieliszkiem.